środa, 5 kwietnia 2017

Frywolitkowa przygoda

Wreszcie się udało. Już kilka lat temu zachwyciła mnie frywolitka. Niestety nie byłam w stanie nauczyć się jej z filmików i zdjęć zamieszczonych w necie. Kiedyś spróbowałam nawet frywolitki igłowej, ale to jednak nie to samo. Przyleciała do mnie Madzia. Wytłumaczyła, pokazała i nauczyła. Dziękuję bardzo.
Mogę się w końcu pochwalić moimi pierwszymi pracami.






1 komentarz:

  1. Monika, gratuluję. Frywolitka to taka wdzięczna technika. Ty zrobiłaś to wspaniale, szczególnie, że to początki... ale jak teraz jest taki efekt, to co będzie dalej?
    Pozdrawiam z zimowej Warszawy :)

    OdpowiedzUsuń